1

2

3

4

5

 

Radzenie sobie w biznesie

Organizacje giełdowe są dzisiaj coraz częściej w rękach młodych ludzi. Nie wynika to tylko i wyłącznie z faktu, że coraz częściej młodzi ludzie mają na tyle wielki kapitał, że mogą z powodzeniem inwestować w biznes innych ludzi czy grać skutecznie na giełdowym parkiecie. Młodzi akcjonariusze to rzeczywiście coraz popularniejszy obraz na dzisiejszym parkiecie, ale wciąż najszybszym sposobem na debiut młodego człowieka w zarządzie giełdowej spółki jest stworzenie własnego przedsiębiorstwa i wprowadzenie go na parkiet przez lata ciężkiej i uczciwej pracy nad marką. Aby odnieść sukces nie trzeba jednak dzisiaj tak wiele, albowiem coraz wyżej wycenia się firmy internetowe. Działające w wirtualnej rzeczywistości strony potrzebują całkiem namacalnych serwerów i programistów oraz innych pracowników szeregowych do funkcjonowania i niejednokrotnie sam pomysł na ciekawą witrynę czy aplikację mobilną może się dzisiaj zmienić w biznes znoszący złote jaja. Inwestorzy współcześni natomiast nie są już tak nieufni wobec młodych pomysłowych informatyków i bardzo chętnie wkładają własne miliony lub miliardy w pomysły z sektora IT. Większość dzisiejszych giełdowych gigantów to właśnie te firmy, które rozpoczynały żywot jako producenci i dostawcy sprzętu komputerowego, programiści aplikacji czy autorzy witryny.

Stres w świecie biznesu

Radzenie sobie ze stresem w przypadku przeciętnego menadżera w wieku niecałych czterdziestu lat, którego organizacja po raz pierwszy w jego karierze ma poważne kłopoty finansowe i musi dokonywać ostrych cięć po to, by zachować w ogóle cień szansy na przetrwanie na rynku – to rzadkość. Niestety to raczej dopiero z wiekiem i doświadczeniem w zarządzaniu przychodzą odpowiednie przymioty niezbędne do podejmowania odpowiednich biznesowych decyzji właśnie wtedy, gdy nic się nie układa i prezes czy kierownicy muszą podejmować niepopularne decyzje w celu ochrony całej firmy przed zniknięciem z powierzchni ziemi. Niestety młodzi ludzie w organizacjach są niezbędni często ze względu na swoją pasję czy wyjątkowy talent, ale nie ze względu na własne predyspozycje do zarządzania. Tym czasem w ostatnich latach na rynku pojawiło się mnóstwo firm założonych przez dwudziestolatków i przez nich samych prowadzonych. Wiele z tych przedsiębiorstw przetrwało, gdyż miały odpowiedni produkt i wieloletni plan, którego przetrwanie sfinansowali inwestorzy kapitałowi. Dzisiaj jednak coraz więcej mówi się o tych firmach, które mają problemy z przetrwaniem i raczej nie poradzą sobie w nowej kryzysowej rzeczywistości. W dużej mierze ich właściciele nie zakładali nawet, że czas giełdowej hossy może tak szybko się skończyć.

Finanse nowej ery

Ostatnia tak wielka recesja przytrafiła się gospodarce globalnej dekady temu, więc wielu współczesnych prezesów nigdy nie miało styczności z podobną sytuacją, tak samo sytuacja ma się w odniesieniu do menadżerów. Ci drudzy w ostatnich dekadach stawali się natomiast coraz młodsi, gdyż ideałem przeciętnego przedsiębiorstwa został człowiek z dobrym wykształceniem i znajomością języków, charyzmatyczny i kreatywny, gotowy na poświęcenie całego swojego młodego życia na budowanie silnej organizacji. I ci młodzi menadżerowie faktycznie często z powodzeniem budowali silne firmy i umacniali jeszcze wartość przedsiębiorstw, które im zaufały. Ale dzisiaj wiadomo już, że w wielu miejscach było to jedynie zasługą otoczenia biznesowego i koniunktury – popyt na rynku istniał prawie na wszystko, więc praktycznie wszystko można było z powodzeniem sprzedać. Do tego celu nie trzeba było wcale wielu dyplomów uczelni biznesowych ani szczególnych zdolności negocjacyjnych a już z całą stanowczością do takiego zarządzania nie była potrzebna odporność na stres. Stres w okresie recesji ciężko jest natomiast przyrównać do jakiegokolwiek innego obciążenia psychicznego. Poradzenie sobie z funkcjonowaniem w organizacji, która się wykrwawia i ma coraz większe problemy finansowe wymaga natomiast pewnego zestawu cech, który u młodych ludzi jest raczej rzadkością.

Sukces na nowym rynku

Chwilowo na rynku najlepiej radzą sobie firmy, które mają przede wszystkim doświadczenie w zarządzaniu. To wynik przede wszystkim recesji i jej wpływu na notowania giełdowe wielu globalnych korporacji, w których jeszcze nie tak dawno ceniono przede wszystkim młodego ducha i świeżość spojrzenia. Na wielu szczeblach działania korporacji dekadę temu liczyło się kreatywne podejście i dlatego młodzi ludzie mogli o wiele szybciej zyskać wierzytelność w oczach zarządu i otrzymać awans na miarę zarządzania własną częścią tak ogromnej organizacji. Nie oznacza to, że do recesji doprowadzili młodzi ludzie – przeważnie zbyt krótko byli oni na stanowiskach, aby móc doprowadzić do takich patologii jak te aktualnie widoczne na rynkach. Ale ich młodość niestety nie zawsze służyła już samemu rozwiązywaniu problemów – a tych jak wiadomo w okresie recesji nie brakuje ani w zwykłych rodzinnych domach, ani przedsiębiorstwach lokalnych. Działanie w tak trudnej rzeczywistości kryzysowej nie jest jednak domeną młodych ludzi i dlatego dzisiaj wiele firm postanawia ponownie odwołać się do doświadczenia i wiedzy seniorów w zarządzaniu. Liczy się przede wszystkim doświadczenie z działania w warunkach totalnego biznesowego chaosu. A takie zdolności posiada niestety dość wąska grupa menadżerów i niewielu współczesnych prezesów.

Firmy w nowoczesnym stylu

Nowoczesne firmy muszą dzisiaj zabiegać o kapitał na wiele różnych sposobów, bo chociaż możliwe jest odniesienie sukcesu bez wielkich pieniędzy, to z pewnością możliwe jest również przegranie z całą stertą gotówki. Na pewno jednak nie przeszkadza jej posiadanie – o czym przekonują się cały czas giełdowi monopoliści pokroju Samsunga i Apple. Od lat znane są na świecie ze swoich doskonałych produktów, więc posiadają wartościowe marki – rzecz na giełdzie najbardziej atrakcyjną. Inwestorzy dla takich firm gotowi są zrobić wszystko i chętnie pożyczą kilka miliardów, jeśli tylko uwierzą w racjonalność prowadzonych badań czy eksperymentów. Zarabianie na rynku IT w ogromnej mierze opiera się na pieniądzach, ponieważ jedna firma wydaje krocie na badania i wprowadza co chwila innowacyjne patenty i przełomowe urządzenia, które szybko zyskują nabywców na rynku masowym. Konkurenci mogą więc w tym czasie albo wydawać takie same pieniądze na własne badania i szukanie innych dróg rozwoju, albo również wydawać pieniądze, ale za prawa do wykorzystywania patentów pierwszej firmy. Nie trzeba być więc specjalistą, aby oszacować jak niewielkie szanse w starciu z takimi korporacjami technologicznymi mają małe kolejne przedsiębiorstwa informatyczne czy produkcyjne, zatrudniające dwudziestu pracowników, mającej przychody rzędu miliona rocznie.

Sytuacja na współczesnej giełdzie

Funkcjonowanie współczesnej giełdy wydaje się być idealnym rozwiązaniem dla współczesnej gospodarki kapitalistycznej. Globalna rzeczywistość biznesowa sprawia, że nawet bardzo rozsądne i szczere decyzje biznesowe czy reformy fiskalne wcale nie muszą być tak odebrane przez rynki, wręcz przeciwnie – ważniejsze jest otoczenie aniżeli własne działania. Jeśli wszyscy kontrahenci wpadają w kłopoty biznesowe to w dzisiejszej rzeczywistości płaci za to także partner, który sam nie ma długów i zawsze wywiązywał się ze swoich zobowiązań. Giełda jest rozwiązaniem, które w takim świecie działa w teorii uczciwie i racjonalnie, a jednak pozwala na liczne manipulacje. Klasycznym przykładem takiego nieuczciwego wykorzystywania swoich możliwości na giełdowym parkiecie jest spekulowanie wartością przedsiębiorstw czy całego sektora. To spekulanci w dużej mierze przyczynili się do znacznego zawyżenia wartości nieruchomości i doprowadzili do masowej akcji kredytowej wszystkie banki komercyjne. Gdy przyszedł czas rozliczeń i recesja stała się nieunikniona, spekulanci z powodzeniem mogli wycofać w zgodzie z rynkowymi zasadami udziały z firm, w których od lat sami wypłacali sobie dywidendy od sztucznie stworzonego zysku. Sprzedanie akcji przez spekulanta nie oznacza wcale niestety, że nie będzie on dalej spekulował na giełdzie.

Walka z firmowym zadłużeniem

Patrząc na nowoczesną giełdę widać jak na dłoni, że nie zawsze wszystko jest w rękach właścicieli ani nawet akcjonariuszy. Historia przeróżnych dziwnych wypadków giełdowych obfita jest w przeróżne sytuacje, w których firma mocno zyskiwała, mimo że była coraz bardziej zadłużona lub bezwartościowa albo cały sektor dołował nagle i niespodziewanie, mimo że nikt nie widział przyczyn dla takiej brutalnej korekty w dół. Przykładem klasycznego wpływania na notowania są działania spekulantów rynkowych. To oni w dużej mierze odpowiadają za pojawienie się tak dużego kryzysu finansowego, albowiem przeszacowanie rynku nieruchomości doprowadziło do katastrofalnego wzrostu udzielanych złych pożyczek. Ostatecznie za wszystkie te nie spłacane na czas zobowiązania indywidualnych klientów banków komercyjnych czy też przedsiębiorstw zadłużających się na giełdzie odpowiedzieć musiała cała gospodarka. Wszystkie sektory, na których spekulanci dekadami zawyżali wartości poszczególnych firm czy materiałów produkcyjnych nagle zaczęły zniżkować. Ale wcale nie oznacza to, że spekulanci odpuścili sobie starania o kolejne zyski – znaleźli po prostu inne firmy czy inne rynki, na których znów przez lata zawyżać sztucznie będą wartość własnych udziałów. Trudno jest znaleźć jakąś alternatywę dla giełdy a jednocześnie jest ona pełna błędów.

Recesja jako wielkie wyzwanie

Radzenie sobie ze skutkami recesji to dzisiaj zadanie priorytetowe dla wielu gospodarek świata i globalnych a nawet lokalnych przedsiębiorstw. Recesja uderzyła nie tylko w podmioty gospodarcze, ale w dużym stopniu sparaliżowała rodziny i jednostki, które chętnie korzystały z pożyczek bankowych w okresie wzrostu gospodarczego, by stanąć nagle w obliczu wielkiego długu po stracie pracy. Radzenie sobie z wyjątkowymi warunkami biznesowymi jest jednak o tyle ważne, że przetrwanie korporacji działającej na wielu rynkach to nie tylko zysk dla państwa i giełdy czyli inwestorów, ale także dla tysięcy pracowników szeregowych, zatrudnionych w swoich krajach tylko dzięki dobrym wynikom finansowym swojego pracodawcy. Utrzymywanie wielkich firm czy ogromnych państw za pożyczone pieniądze uderza więc ostatecznie we wszystkich – inwestorzy widzą, że ich akcje nagle i dynamicznie tracą na wartości więc pozbywają się reszty swych udziałów prowadząc do całkowitego obniżenia szans firmy na wydostanie się z tarapatów. Kraje, które zarabiały na podatkach od tej firmy muszą zmierzyć się więc nie tylko z nagłym spadkiem przychodów – spada wartość globalnego PKB a przy okazji na rynku zwiększa się udział bezrobotnych. Wszystko to powoduje, że poradzenie sobie z efektami recesji to niesamowicie złożony problem.

Sukces na dzisiejszej giełdzie

Współczesne firmy muszą radzić sobie przede wszystkim w trudnych warunkach recesji, gdyż aktualne wydarzenia pokazały wyraźnie, że przetrwanie w dobie hossy nie jest wyzwaniem dla nikogo. Nawet bezrobotni czy najmniej zarabiający w okresie wzrostów gospodarczych cieszą się z życia na kredyt i licznych ulg czy też świadczeń socjalnych, co pozwala nawet w złej kondycji finansowej odłożyć pieniądze na samochód czy wyjechać za granicę na wakacje. Kiedy jednak dochodzi do tak brutalnej i wieloletniej recesji jak aktualna, trudno jest mówić o utrzymaniu się hossy i ci, którzy podejmowali wcześniej średnio trafione decyzje finansowe w czasie kryzysu odczuwają wyraźnie konsekwencje wcześniejszego życia na kredyt. Na kredyt żyją jednak nie tylko rodziny, co nie byłoby takie złe przy założeniu, że udałoby się im utrzymać pracę. Pożyczki i nieracjonalne inwestycje na kredyt to także domena wielu firm globalnych, giełdowych spółek i mniejszych lokalnych przedsiębiorstw, które zakładały, że zawsze będą miały zlecenia i przychód. Kryzys finansowy obnażył luki w takim podejściu i umocnił na prowadzeniu tylko i wyłącznie te organizacje, które były wyjątkowo silne kadrowo i potrafiły zarządzać tak samo w okresie hossy jak i bessy. A dzisiaj zbierają one żniwa ze swojego odpowiedniego spokojnego działania, gdy recesja uderzyła.

Funkcjonowanie na rynku recesji

Dzisiejsze firmy muszą radzić sobie doskonale z działaniem pod presją, albowiem recesja z pewnością nie sprzyja słabo przygotowanym menadżerom i prezesom bez odpowiedniej wizji. W okresie wielkiego kryzysu finansowego zarząd niejednej wielkiej giełdowej spółki zmieniał się co kilka miesięcy i żaden kolejny prezes nie był w stanie odpowiednio poradzić sobie z decydowaniem w tak chaotycznych i trudnych warunkach. Niekompetencje pewnych kierowników i menadżerów doprowadziły więc do bankructwa na wielu różnych gruntach i nie brakuje firm, które starają się dzisiaj właściwie prowadzić politykę kadrową tak, aby przyjmowani od teraz pracownicy sprawdzali się nie tylko w warunkach hossy i stałego rozwoju gospodarczego wszystkich otaczających podmiotów – muszą oni być zdolni przede wszystkim do właściwego radzenia sobie ze stresem, podejmowaniem decyzji w trudnych warunkach biznesowych. A że warunki w globalnym biznesie są dalece nieprzychylne, przekonać można się czytając czołówki gazet czy oglądając sobie po prostu notowania giełdowe. Niektóre tylko firmy poradziły sobie z walką w tak trudnych warunkach i dzisiaj są one słusznie stawiane za wzór do naśladowania. Jednocześnie podejmowanie właściwych kroków w okresie recesji, gdy inni tracą, gwarantuje zyskanie jeszcze większej rynkowej przewagi.